Naszła nas ochota na małpowanie, więc udaliśmy się do „Totemu”, który jednak okazał się… nieczynny. Zbici z tropu postanowiliśmy więc przetestować „Trango”. Podejrzenie, że decyzja o zamknięciu ścianki w taki deszczowy weekend nie była najlepszą z możliwych zamieniło się w pewność, gdy zobaczyliśmy, ilu gości spędza czas w drugim z wymienionych obiektów. Na szczęście znalazło się tam miejsce i dla nas. Autor sprawozdania wraz z Kolegą z KKTJ mieli okazję wyżyć się linowo.
Sercem jestem związany oczywiście z „Totemem”, ale trzeba przyznać, że większa wysokość ściany nieco bardziej upodabnia „Trango” do jaskiniowej studni (choć oczywiście oryginał pozostaje niedościgniony!). Gdyby jeszcze nie było tak gorąco…
Marcin i Mikołaj prowadzili dodatkowo działalność wspinaczkową.
Frytka | Mikołaj, Ines, Sebastian


