Wstęp
Kanion to „głęboko wcięta dolina rzeczna o bardzo stromych zboczach” (G. Niemczynow, J. Burchart, Mały słownik geologiczny).
Kanioning (ang. canyoning) polega na przemieszczaniu się kanionami. Według Jana Kiełkowskiego (Wielka Encyklopedia Gór i Alpinizmu, Tom I, s. 193) dyscyplina ta „może mieć charakter turystyczny – wędrówka lub spacer”, bądź też „sportowy, gdy pokonuje się kaniony niedostępne turystycznie, z licznymi przeszkodami w postaci progów, często z wodospadami.” W kanioningu harmonijnie splatają się „elementy wspinaczki, górskich sportów wodnych i alpinizmu jaskiniowego. Najczęściej pokonywanie kanionu odbywa się z góry w dół, ze zjazdami na linach przez progi; odcinki wodne pokonuje się wpław.”
Kaniony beskidzkie posiadają własną specyfikę, w wielu przypadkach nie zostały dobrze poznane, a w znakomitej większości nie doczekały się jeszcze udokumentowanych historycznie przejść. Od maja 2012 roku grupa zapaleńców związanych ze Speleoklubem Bielsko-Biała realizuje pionierski projekt zdobywania karpackich kanionów. Jak stwierdził Jerzy Ganszer: „abstrahując od poprawności nazewnictwa – niewątpliwie są to dzikie miejsca w górach i pokonanie ich przysparza wielu wrażeń.”
Obiekt C.Bs-02.01, dnia 6.5.2012 / Operator wideo: Rafał Konior
Można śmiało powiedzieć, że kanion(walk)ing w Beskidach stanowi nową, unikalną formę działalności górskiej i towarzyskiej, gdzie na równi z umiejętnościami alpinistycznymi liczą się fantazja, zmysł eksploracyjny oraz poczucie humoru.
Ostrzeżenie
Bardziej „spacerowe” odcinki potoków skutecznie usypiają czujność beskidzkich kanioningowców, należy jednak zdecydowanie podkreślić, że opisywana tu aktywność jest niebezpieczna dla zdrowia i życia.
Woda sama w sobie jest żywiołem, który powinien budzić respekt.
Ostre niczym brzytwy, nachylone pod kątem krawędzie fliszu karpackiego mogą ranić do krwi, leniwie snujący się potok niespodziewanie przyspiesza w skalnych ryglach, elastyczne gałęzie wystającej z brzegu roślinności bezlitośnie smagają po twarzach. Wielkim zagrożeniem są gładkie płyty, wilgotne pnie i (nierzadko sprytnie przyczajone!) zielonkawe, oślizgłe otoczaki – wystarczy chwila nieuwagi, by potłuc się boleśnie.
Naturalne i sztuczne progi wymagają umiejętnego użycia sprzętu wspinaczkowego.
W łatwiej dostępnych miejscach, zwłaszcza przy wylotach dolin, trzeba mieć się na baczności przed różnego rodzaju niepożądanymi artefaktami. Niestety, rodzime potoki kryją takie „skarby”, jak kawałki szklanych butelek, zardzewiałe puszki czy nawet stare akumulatory samochodowe. Warto zaopatrzyć się w rękawice i plastikowy worek, by przy okazji kanion(walk)ingu pomóc środowisku naturalnemu, zbierając napotkane śmieci.
Pewnym utrudnieniem bywa też onieśmielający wzrok turystów, letników, rodzin wielodzietnych i spacerowiczów, a także (latem) obecność dziewcząt w strojach kąpielowych. Wszystko to grozi fatalną w skutkach dekoncentracją. Ze względów bezpieczeństwa zaleca się też ograniczyć ilość opowiadanych po drodze żartów i anegdot.
Uwaga! Kanion(walk)ing nie jest po prostu kolejnym rodzajem „wypoczynku nad wodą”, wymaga skupienia, dlatego nie wolno uprawiać go pod wpływem alkoholu. Zresztą tym lepiej zimne piwo będzie smakowało później, po wyjściu z kanionu (kiedy wspólnie z przyjaciółmi będziemy wspominać nasze przygody).
Po większą porcję fachowych informacji odsyłamy wszystkich zainteresowanych na zaprzyjaźnioną stronę kaniony.pl do działów: uwagi praktyczne i niebezpieczeństwa kanioningu.
Potrzebne wyposażenie
Każdy kanion jest inny, lecz w oparciu o dotychczasowe doświadczenia zalecamy następujący BUZP (Beskidzki Uniwersalny Zestaw Podstawowy):
– kask – wspinaczkowy, nie rowerowy; nawet niewinne „ujechanie” w łatwym miejscu może doprowadzić do groźnego urazu głowy;
– odpowiednie obuwie – żadna podeszwa nie zapewni dobrego tarcia na omszałych, mokrych kamieniach, ale choć trochę zmniejszymy ryzyko, jeśli zastosujemy specjalistyczne buty kanioningowe lub inne wytrzymałe, sportowe z miękką podeszwą (dobrze, gdy obuwie chroni kostkę przed uderzeniami w kamienie); należy sprawdzić, czy sznurówki nie rozwiązują się po zanurzeniu w wodzie; gumowce nie są zalecane, gdyż nabierają do wewnątrz wody, która nie wylewa się i stanowi niepotrzebne obciążenie podczas marszu;
– mały wodoodporny zasobnik na rzeczy osobiste (dokumenty itp.) lub (przy większej ilości wyposażenia / dłuższej akcji) wór kanioningowy i hermetyczny bęben (na lustrzankę, mapę, żywność etc.);
– kijki trekkingowe – pomagają utrzymać równowagę, w przypadku mętnej wody służą do sondowania dna i wykrywania ewentualnych przeszkód albo niewidocznych uskoków;
– kombinezon piankowy – nawet letnią porą górska woda bywa lodowata; ogromną korzyścią ze stosowania pianki jest także częściowa ochrona przed zranieniami, otarciami i siniakami; owszem, w piance można się spocić, lecz wówczas wystarczy dla ochłody zanurzyć się w najbliższym baniorze;
– skarpety neoprenowe – dla zmarzluchów;
– poręczna, zabezpieczona przed wodą apteczka – standardowe wyposażenie turysty górskiego;
– w kanionach bardziej „technicznych” – uprząż (kanioningowa lub jaskiniowa), pętle i karabinki, krótka lina oraz przyrząd zjazdowy (najlepiej petzl pirana).
Skala oceny kanionów
Kaniony otrzymują punktację (od 1 do 6) w dwóch kategoriach:
– ocena ogólna – „1” oznacza po prostu „spacer z niewielką ilością atrakcji”, natomiast „6” to urozmaicona wycieczka z trudnościami „technicznymi”, przypominającymi te znane z klasycznych, sportowych, pozabeskidzkich kanionów;
– malowniczość – subiektywna ocena estetyki kanionu.

![12-IMG 0793 -- Na grzbiecie Lukšinca stoi tablica z cyklu <i>Łysogórski bestiariusz</i>, zatytułowana <i>Strażnik jaskiniowego hałasu</i>. Czytamy: "język nietoperzy składa się z krótkich, niesłyszalnych dla człowieka «okrzyków». Nocek duży może ich wydawać dziesięć na sekundę (a nawet dwa razy więcej). Jednak między sobą nietoperze wymieniają również dźwięki, które ludzie słyszą – jako bzyczenie." Dalej: "w zimie jaskiniową ciszę zakłócają jedynie kapiące co pewien czas krople wody, lecz przed zaśnięciem nietoperzy oraz na wiosnę musi panować tam prawdziwy dźwiękowy i ultradźwiękowy «zgiełk». Są ich bowiem setki." Na koniec refleksja: "Hałas pozostaje dla przeciętnego słuchacza czymś odległym. [...] Jeśli jednak ten słuchacz otworzy się na niego, wówczas odkryje, że hałas jest najbardziej bogatym, głębokim
i niesamowitym dźwiękiem" – stwierdził w jednym z wywiadów 長谷川洋, czyli Hiroshi Hasegawa, japoński artysta, przedstawiciel nurtu
<i>noise music</i>, "muzyki hałasu" (po japońsku: 騒音音楽, <i>Souon-Ongaku</i>)](https://www.dziennikgorski.type.pl/zdjecia/_data/i/upload/2018/05/14/20180514180612-ef48abcb-me.jpg)