…oglądana z miejscowości Kunčice pod Ondřejníkem – 3 sierpnia 2008
![24-P4130067 -- Urodzony w 1923 roku parę kroków stąd, przy ulicy Kraszewskiego, Gustaw Holoubek tak zapamiętał Salwator z czasów dzieciństwa: "W tym zakątku właśnie, u stóp wzgórza, wśród dziesiątków sadów, straszliwie bogatych w czereśnie, jabłka, gruszki i śliwki, gnieździły się wille, omszałe, starożytne, strzeżone przez psy, a mieszkańców tych domostw, przynajmniej za mojego dzieciństwa, nikt nigdy nie widział. Nic więc dziwnego, że w tym miejscu zatopionym w wiecznym cieniu miały swoje siedlisko wszystkie strachy świata. Wampiry [...]. To stamtąd wyruszały, aby [...] polować jesienią albo słotną zimą, [...] kiedy na nas, zapatrzonych w migotanie świec w bocznych nawach kościołów,
z ram obrazów wychodzili brodaci święci, by grozić piekłem za zatajone grzechy, albo kiedy zmrok zapadał tak prędko, że już nikogo
nie było na ulicy i musiało się biec do dalekiego jeszcze domu tunelem otwartych, czarnych bram kamienic. Toteż ciągnęło nas w to salwatorskie osiedle, aby poprzez szpary w sztachetach, rozsunąwszy kryjące widok zarośla, ujrzeć wreszcie, jak w biały dzień wyglądają upiory. Ale ledwo drgnęła zasłona jakiegoś zapomnianego okna albo z trudem zaczęły się uchylać nie otwierane nigdy drzwi – braliśmy nogi za pas i uciekaliśmy jak ścigane zające" (<i>Wspomnienia z niepamięci</i>, Warszawa 2000, s. 20). Zbliżenie na Meduzę: <a href="http://www.dziennikgorski.type.pl/zdjecia/pojedyncze/P4130067.jpg" target="_blank">LINK</a>](https://www.dziennikgorski.type.pl/zdjecia/_data/i/upload/2018/12/17/20181217093946-8c89fa50-me.jpg)
Urodzony w 1923 roku parę kroków stąd, przy ulicy Kraszewskiego, Gustaw Holoubek tak zapamiętał Salwator z czasów dzieciństwa: "W tym zakątku właśnie, u stóp wzgórza, wśród dziesiątków sadów, straszliwie bogatych w czereśnie, jabłka, gruszki i śliwki, gnieździły się wille, omszałe, starożytne, strzeżone przez psy, a mieszkańców tych domostw, przynajmniej za mojego dzieciństwa, nikt nigdy nie widział. Nic więc dziwnego, że w tym miejscu zatopionym w wiecznym cieniu miały swoje siedlisko wszystkie strachy świata. Wampiry [...]. To stamtąd wyruszały, aby [...] polować jesienią albo słotną zimą, [...] kiedy na nas, zapatrzonych w migotanie świec w bocznych nawach kościołów, z ram obrazów wychodzili brodaci święci, by grozić piekłem za zatajone grzechy, albo kiedy zmrok zapadał tak prędko, że już nikogo nie było na ulicy i musiało się biec do dalekiego jeszcze domu tunelem otwartych, czarnych bram kamienic. Toteż ciągnęło nas w to salwatorskie osiedle, aby poprzez szpary w sztachetach, rozsunąwszy kryjące widok zarośla, ujrzeć wreszcie, jak w biały dzień wyglądają upiory. Ale ledwo drgnęła zasłona jakiegoś zapomnianego okna albo z trudem zaczęły się uchylać nie otwierane nigdy drzwi – braliśmy nogi za pas i uciekaliśmy jak ścigane zające" (Wspomnienia z niepamięci, Warszawa 2000, s. 20). Zbliżenie na Meduzę: LINK
