Popołudniowo-wieczorna próba powrotu do świata żywych, a przynajmniej do tej jego części, która działa w górach. Podbieg na Palenicę (wariantem klasycznym), parę kroków grzbietem Kopanego, następnie niespieszne okrążenie jeziora z zahaczeniem o leśniczówkę.
Góry przytłoczone szarymi chmurami.
Wyżej białe plamy mokrego śniegu. W dolinie: sytuacja hydrologiczna nadal daleka od normy. Z jeziora wyziera spora część dna, a koryto zasilającego zbiornik potoku Wapienica jest kompletnie pozbawione wody.
Osiągnięty czas okazał się o 1 minutę i prawie 21 sekund gorszy od osobistego rekordu na tej trasie.
Sebastian

